Zasłyszane w głowie

Zamykam oczy i przez krótką chwilę czuję twój wzrok na sobie. Wiem, powinienem pozwolić ci się zbliżyć, ale nie umiem. Udaję przed sobą , że wszystko jest okej. Nie jest. Nie, mam, już, siły, na, walkę.

Ależ nie musisz wcale walczyć. Wcale, a wcale. Pozwól mi wejść. Otwórz się dla mnie. Odkryj. Nie mogę przecież wyrządzić ci większej krzywdy niż ta samotność, w której żyjesz. Niechybnie zbliża się koniec.

Nie rozumiesz podstawy, która każe mi obcować ze światem. Nie ma ram w których żyję, a jednocześnie siedzę sam w klatce swojego ja. Jestem wolny? Czy zniewolony? Ile jeszcze czasu nam zostało? Życie? Chwila? Podobno to życie, które mamy, jest chwilą. Moja… moja chwila się wlecze.

Zależy od ciebie jak wykorzystasz szansę, którą ci daję. No bo popatrz, jak czasem na ciebie patrzę. Widzisz fałsz? Nie. No właśnie. Nie szukaj złudzenia, innego jutra. Tu i teraz dzieje się twoje życie. Nie pozwól chwili minąć bezpowrotnie. Wpuść mnie. Proszę.

Nie mogę zrozumieć dlaczego to wszystko trwa tak długo, a jednocześnie to co było dziesięć lat temu wydaje się jakby niedawno spełnione. Kiedy skończymy? Nie chce mi się kreować tego dookoła czegoś innego. Nie, mam, już, ochoty, na…

Nie ty decydujesz o tym o warunkuje rzeczywistość. To my. Ty i ja tworzymy jutro. Napędzamy chwilę. Otwórz oczy. Popatrz. Daj mi kawałek siebie. Ja ci dam wszystko co mam od siebie. To uczciwy układ.

Nie umiem tego odkręcić. W prawo czy w lewo? A już mam. Jak ten gaz cholernie śmierdzi…

 

wiezienie-w-gc582owie