Sam na sam

   Przecież miało nie boleć ty pieprzony samolubie! Obiecywałeś wzloty, uniesienia, uśmiechy, oklaski, a nie… Upadki. Miękkie serce – twarda dupa mówiłeś. Serio?! Nie rozumiesz że to nie działa?! Albo jedno albo drugie… Łzy nie są dobrym pancerzem…

   Wtedy wyciągam nóż z serca i odkładam na miejsce. Uśmiecham się i patrzę przed siebie. Przerażające momenty rozwiewa wiatr szczęścia i euforyczne ogniki goszczą w moich oczach. I mimo że jeszcze boli, to nie schodzę z tej drogi, na której prócz cierni leży szkło. Nagroda od życia, żeby pamiętać o tym, iż to tylko życie. Dla mnie „aż”.

emotion

   Codzienna walka z codziennością sprawia, że rollercoaster emocji wywołuje u mnie torsje. Też tak masz? Depresyjnie uśmiecham się i biegnę przed siebie. Bosymi stopami po porannej rosie szczęścia. Czasem tylko przystaję i palcem dotykam swojego policzka lub jej, chcąc sprawdzić czy to jeszcze łzy, czy może już deszcz.

Odczep się zwariowany wariacie! Nie chcę cię słyszysz!?
Dlaczego..?
Bo cię k*rwa nienawidzę!!!
Kogo?
Ciebie!!!
Siebie?
Czasem…