Rozkręcam się powoli, ale jak strzelam, to tak, że aż boli.

Oto kolejny tekst o niesprawiedliwości, uciemiężeniu, obłudzie i fałszu. Jesteście gotowi? Pośmiejmy się razem.

Cały świat jest pełen dziwnych sprzeczności. Poprawności politycznej, tzn. tej zbytecznej poprawności. I niedopowiedzeń, nadinterpretacji i całego tego pieprzenia. Przykład? Proszę:, Dlaczego jak kobieta jest w ciąży to wszyscy głaszczą ją po brzuchu i mówią: Gratuluję! Natomiast nikt, dosłownie nikt nie pogładzi mężczyzny po jajkach mówiąc: Dobra robota!?

Jest takie powiedzenie: „Obiło mi się uszy”, znaczy się coś usłyszeliśmy kiedyś, jakoś, mamy obeznanie w temacie. Kiedy ja, jako użytkownik aparatu słuchowego mówię: „Obiło mi się o aparat”, to nie wszyscy wiedzą czy mogą się śmiać czy nie. No kurde. Dlaczego nie? Skoro to ja tak powiedziałem? Śmiejmy się.

Mój kolega, który ma dość dużą wadę wzroku (Sheldon to o tobie ;-)), kiedy mój aparat słuchowy uległ uszkodzeniu i nie chciałem wyjść na miasto, rzucił tekstem, że zostawi okulary w domu i będziemy jak „Ślepy i Głuchy”. Ka-Boom! To ci tekst! A nikt się nie pogniewał.

why_so_serious__by_kingdragonzero-d5dgasu

Zastanawiam się czasem nad pewnego rodzaju paradoksem. Dlaczego jak „biały” nazwie murzyna „czarnuchem” to jest rasistą, a jak murzyn powie „białas” to broni swoich praw i jest ok? Ja rozumiem, że niewolnictwo wywarło spory wpływ na słowne konotacje, ale bez jaj. Tylko w jedną stronę? Podobno czarnoskórzy ludzie są większymi rasistami od.. białoskórych(?). Zgadzam się, chociaż rasistą nie jestem. W każdym filmie, każdej hip-hop’owej piosence czarni mają problem z białymi. Nie odwrotnie. To oni są ciągle dyskryminowani, poniżani, obrażani i wykorzystywani. Oczyma wyobraźni widzę scenę przy kiosku, kiedy „biały” prosi o gazetę, na co „czarny” kioskarz krzyczy: „Mam ci ją podać, bo jestem czarny!?” WTF?

Rozśmiesza mnie też podejście niektórych osób do homoseksualistów. Cyt. „Mnie tam oni nie przeszkadzają. Niech sobie robią, co chcą. Ale jakby mnie, który zaczepił to bym go zaje…ał. W sensie bym go zniszczył”. Kurde nawet metafora pobicia, przy użyciu wulgaryzmu w celu nadania mocy opisowej, w tym wypadku, według rozmówcy, wydała się dość niebezpiecznie bliska wulgarnemu opisowi czynności seksualnych. Czy ktoś to zauważył? Chyba tylko rozmówca, bo „normalny” człowiek jest wkurzony chamstwem, głupotą i ignorancją. Jak ci nie przeszkadza, to po cholerę chcesz niszczyć? Może chciał zapytać o drogę? Może ma chorą matkę i chce się komuś wyżalić. I co? Proste, zaje…ać…. Ile trzeba mieć w sobie złości, frustracji i jak puste musi być czyjeś życie żeby tak się przejmować, co kto komu gdzie, co wsadza? Serio tak cię to interesuje? Może też to lubisz tylko się wstydzisz? Jak nie boję się powiedzieć, że mam to w dupie, bo wiem, że tylko typowy prostak (ew ukryty gej) pomyśli w tym momencie o fallusie.

10011454_730378843669745_1205976738_n

I jeszcze moje ulubione. Bo w części też dotyczy mojej skromnej osoby. Mianowicie, kwestia gruby-chudy.

Dlaczego nie można grubasom mówić, że są grubi, za to chudym można gadać na okrągło? Przez większość życia byłem, cyt.: „chudy jak szkielet”, „kościotrup”, „skóra i kości”, „dziecko z Oświęcimia”, „patyk”, „patyczak”, „witka”, „pająk”, „Żyd po obozie”, „anemik” itp. itd.

W tamtym czasie udzielano mi szeregu rad, jak poprawić swoją budowę, tudzież „zdrowy wygląd”: „więcej jedz, bo cię pająki za obraz wciągną”, „musisz więcej żryć”, „zacznij brać koksy(sterydy)”, weź się za siebie”, „przytyj wreszcie” itp. itd. Po za tym słyszałem na swój temat ciekawe spostrzeżenia np.: „jakby skórę naciągnąć na kości”, „można się z ciebie uczyć anatomii”, „jesteś tak chudy że się przez każdą szparę przeciśniesz”, „wyglądasz jak strach na wróble”, „powinieneś chodzić w pasiaku w Oświęcimiu i jak Miś w Zakopanym brać 5 zł tyle, że za zdjęcie z Żydem” itp. itd.

A co na to grubi? Im nie wolno nic powiedzieć? Bo co? Nie mogą usłyszeć tej „troski”? Stwierdzeń: „musisz mniej żreć”, „wyglądasz jak słonina na kościach”, „zrób coś z sobą”, „schudnij wreszcie”, „nie możesz dorabiać, jako Miś w Zakopanym, bo nie ma takich dużych kostiumów”, „grubas”, „tucznik”, „ile ty musisz jeść”, „masz w domu dwie lodówki?”, „nie zjadaj talerzy”, „głupie pytanie: chcesz dokładkę?”, „głodzilla”, itp. itd. Obraziłem kogoś? Nie sądzę.

Przez ostatnie kilka lat awansowałem z chudego na szczupłego, lub bardzo szczupłego. Teraz ktoś awansuje z grubego, na przykościstego. Jedni nie mogą przytyć inni schudnąć. Reszta jest równa i tak samo należy się traktować.

Przy okazji pojawił się wątek antysemityzmu, przy okazji porównania z Żydem. Co ci „niektórzy” mają do Żydów? A, no tak. Ukrzyżowali Jezusa. Z tym, że Jezus też był Żydem. Czaisz, czy nie za bardzo?*

Takie właśnie absurdy czasami zaprzątają mi głowę. A tobie?

2q0rm6e

*Tak, chodziło o fanatycznych katolików. O nich kiedyś tam, może.