O miłości słów kilka i samotności słów kilka też.

„Gdybyś kiedy we śnie poczuła, że oczy moje już nie patrzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał”.* O miłości słów kilka powiedzieć chciałem, o jej braku, odnajdywaniu. Czy jestem odpowiednią osobą do tego tematu? Jak każdy, kto kochał i był kochany. Jak każdy, kto kocha i jest kochany. Jestem.

Kiedyś, dawno temu myślałem, że dane mi będzie przeżyć życie w samotności. Kiedy moi znajomi tworzyli kolejne związki, które w większości trwały dość krótko (w okresie dojrzewania rzadko tworzą się prawdziwe związki nie?), ja cierpiałem na syndrom „przyjaciela”. Owszem zdarzały się i mi jakieś tam przelotne flirty, czy tam „związki”, jednak to nigdy nie było to, co widziałem u innych. Zazdrościłem im jednocześnie znajdując u siebie mnóstwo wad, które dawały mi poczucie, że nigdy tak naprawdę się nie zakocham. Wróć. Nikt nigdy nie zakocha się we mnie. Stąd pojawiały się, co raz to nowe kompleksy, które starałem się ukryć za wszelką cenę, jednak myślę, że ci, którzy mnie dobrze znali, widzieli je gołym okiem.

Te kompleksy sprawiły, że zamknąłem się w sobie. Nie szukałem akceptacji na siłę, ale im więcej osób, par, miałem obok tym bardziej czułem się samotny. „Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie.”** Coś we mnie pękło. Zwłaszcza po pierwszej, nieszczęśliwej, miłości. Bałem się próbować. Bałem się niepowodzenia. Bałem się cierpieć.

Czy teraz przestałem się bać? Nie. Boję się nadal, ale tego, że zostanę sam i sobie z tym nie poradzę. Nie boję się zdrady. Nie boję się opuszczenia. Boję się straty…

901756_nawet-jesli-milosc-niesie-z-soba-rozlake-samotnosc-i-smutek-to-warta-jest-ceny-jaka-trzeba-za-nia-placic

Wracając do wątku miłości. Kiedy już pogodziłem się z życiem singla pojawiła się ona. Niespodziewanie. Wręcz niechcianie. Nienachalnie zapukała do mojego serca, nie czekając na zaproszenie. Kiedy była obok, nie widziałem jej. Nie było jej w moich planach na dalsze życie. Nawet rozmawialiśmy o tym i powiedziałem, że taki związek, na odległość, to nie dla mnie. To nie przetrwa. Nie wierzyłem. Mało tego, nikt nie wierzył. Moje doświadczenie w związku na odległość zakończyło się w 2,5 miesiąca. I to ja go zakończyłem. A tu? To samo? Nigdy w życiu. Przecież my się nawet dobrze nie znamy. I co? Kiedy oddaliliśmy się od siebie na jakieś 10 kilometrów, poczułem jakby ktoś mi rękę odjął. Jakby nagle zaczęło brakować mi tlenu. Jakby świat miał eksplodować. Jeśli tak reagowałem na 10 kilometrów, to jak zareaguje na 260? Normalnie. Dziś jest moją żoną i mam ją obok. A i tak nie lubimy się rozstawać. Nawet na kilka dni, godzin, każde z nas tęskni.

„Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej. Z tą wiarą lżej im, będzie żyć i umierać.”*** Taka prawda. Wiem, bo sam tak myślałem. Myślałem w kategoriach: nie kocham – nie będę kochał – nie będę kochany – nikt mnie nie kocha. To niebezpieczne myślenie i należy się z niego otrząsnąć.

Tak, łatwo ci mówić. Kochasz i jesteś kochany. Tobie jest prościej. Nie czujesz się już samotny. – to chcesz mi powiedzieć? To nie mów. Bo jak wiem, co to znaczy być samotnym. Do dzisiaj. Może już nie jestem samotny w miłości, ale bywam w ogóle. Wiem. Na koniec jeszcze jeden cytat: „Amor non quaerit, amor reperit – Miłość nie szuka, miłość znajduje.”.****

                                                                                                                         

 

 

*Stefan Żeromski

**Jan Twardowski

***Wisława Szymborska

**** Wergiliusz