Ja i Ty. To-nie-my.

W swoim życiu zdobyłem już sporo doświadczeń, mimo, iż jestem gdzieś w jego połowie. Zdobyłem wielu przyjaciół (chyba), znajomych. Kochałem i byłem kochany. Nienawidziłem i byłem nienawidzony. Byłem głodny i byłem najedzony. Byłem i jestem. Niech zgadnę… Ty też?

W swoim życiu widziałem wiele rzeczy. Tych dobry i tych złych. Słyszałem wiele historii, o sobie, jak i o innych.  Byłem w różnych miejscach. Odwiedziłem wielu ludzi, a oni odwiedzili mnie. Widziałem wiele przelanych łez. Widziałem wiele bólu i cierpienia. Widziałem też radość i śmiech. Widziałem szczęście. A ty?

Moje życie nie było i nie jest usłane różami. Nie chodzę po czerwonym dywanie. Nie układają piosenek na moja cześć. Nie rozdaję autografów, a ludzie nie zaczepiają mnie na ulicy. Czy tego pragnę? Jak każdy i jednocześnie niekoniecznie. Nie jest mi obce nic co innym ludziom. Mam te same pragnienia i potrzeby. Pewnie Ty też.

Kiedy budzę się rano pragnę zobaczyć słońce za oknem, a nie deszcz. Kiedy rozmawiam z ludźmi chcę widzieć uśmiech na ich twarzach, a nie ból. Kiedy widzę kogoś w potrzebie staram się pomóc, jeśli mogę, nie przechodzę obojętnie. Wiem że oprócz mnie, na tym świecie są inni ludzie. Podobnie jak Ty.

Jeśli tyle nas łączy, to dlaczego tak się różnimy? Dlaczego każde z nas idzie swoją drogą? Dlaczego nie potrafimy dojść do porozumienia? Czy to tylko puste słowa? Czy to wyświechtane frazesy, puszczane w obieg niczym nic nieznacząca mantra? Czy tyle musimy mówić o sobie myśląc tylko o sobie? Czy już nie potrzeba nam nic robić?

Zostawiam te pytania bez odpowiedzi. Bo wiem, co mi odpowiesz.

Uczmy się być ludźmi, bo tak szybko zmieniamy się w worki kości, nieczułe na otaczającą nas rzeczywistość.

Jak zawsze… Bądźmy sobą, nie zapominając o innych.

Mental Revolution….

Jesteś taki zabawny, jak twój ostatni żart.

Całkiem niedawno pewna osoba zarzuciła mi, że ciągle piszę o czymś poważnym. W poważny sposób. Generalnie zaczynam zatracać się w patetycznym podejściu do omawianych przez siebie zagadnień. No dobra, moja żona jest tą osobą. Ale wiesz co? Ona ma rację.

Owszem, czasami uda mi się napisać coś, powiedzmy zabawnego, ale patrząc obiektywnie, straszę powagą. Ci co mnie znają wiedzą, że raczej jestem bardziej skory do ciągłych żartów, aniżeli do poważnej rozmowy. Skąd więc się biorą takie teksty? Podobno wielu komików, kabareciarzy, kiedy wracają do swoich domów, przestają żartować. Mają zwyczajnie dość. Chcą czegoś innego. Powagi. I teraz puenta: „Jestem taki zajebisty, że potrzebuję w swoich tekstach bić powagą po oczach, ponieważ w realu ciągle żartuję” – oprócz tego często żartuję w lidlu, tesco i leroy merlin (audycja nie zawiera lokowania produktu).

Nie no zejdźmy na ziemię. Przecież nie jestem aż takim super, mega i w ogóle oh i ah człowiekiem, żeby zaraz dorabiać do siebie twórczą teorię. Po prostu chciałbym czasami, żeby czytelnik zatrzymał się na chwilę. Pośród tego facebookowego (bez lokowania nadal) chaosu, natłoku myśli, wiadomości, wrażeń dnia codziennego. Żeby zatrzymał się na chwilę i zamykając oczy, pozwolił swoim myślom udać się w magiczną podróż ku zastanowieniu. Nad sobą, nad innymi. Pozwólmy ponieść się emocjom, które nami targają. Tym pozytywnym. Krzyczmy co sił w płucach, że kochamy kogoś. Tańczmy jeśli czujemy radość. Śpiewajmy (no może nie wszyscy – w tym ja) kiedy mamy ochotę. Nie pozwólmy zabić dziecka, które ma w sobie każdy z nas.

Bawmy się życiem!

Eviva l’arte! – dobra Przerwa, do tego Kazimierz Tetmajer, nie jest zła.

Miało być zabawnie, a znowu zapętliłem się w sieci morałów, przekazów i innych tego typu dziwnych treści z innej beczki. Kurczę nie wiem, może jak nastąpi w końcu mentalna „(…) rewolucja, nie na ulicach – w głowach, w sposobie myślenia, w sposobie postrzegania rzeczywistości, w świadomości”*, będę mógł bez przeszkód stroić sobie żarty? A może po prostu jest to cholernie trudne i boję się, że nie podołam? Chciałbym spróbować kiedyś tej pierwszej opcji… Tylko czy się doczekam?

A na koniec parafraza słów piosenki, którą chyba zna cała Polska, w wykonaniu Jerzego Stuhra: Żartować każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi…

*Fokus i Gutek – Są dni