Postanowienie noworoczne

Postanowienia noworoczne są super. Co roku rzucam palenie. Zbędne kilogramy. Stawiam przed sobą cele, których nie realizuję. Zawsze wymyślam pierdoły, żeby zapomnieć o nich dwa tygodnie później. W zeszłym roku też tak było. Co z tego wyszło? Nie za dużo. Coś tam, ale nie powiem co. Niestety nic wielkiego. Z całej góry postanowień, w tym roku wyrzucam prawie wszystkie. W sumie, zostawiam jedno.

Pamiętam jak kiedyś powiedziałem sobie, że napiszę książkę. Nawet niekoniecznie długą. Ot, takie kilkadziesiąt stron. Tematów jest bardzo dużo. Czasu bardzo mało. Chęci ogromne. Zapał, marny. Co tu zrobić? Chciałem napisać książkę o swoim życiu. O blaskach i cieniach. Mam nawet tytuł: „Życie wśród spojrzeń”. Nawet ją zacząłem, ale pomyślałem, że ludzie mogą ją odebrać jako użalanie się nad sobą lub zbiór morałów, od człowieka który uzurpuje sobie prawo do pouczania innych. Nie chciałbym żeby tak było, więc pomysł porzuciłem. W sumie żałuję, więc może kiedyś? Kto wie…

Później pojawił się pomysł „dorównania” Tolkienowi, a może lepiej, chęć zbliżenia się do Sapkowskiego. Niestety. Opowiadanie, które zresztą niedługo wrzucę na bloga, nie spełniło moich oczekiwać. Zbyt płytkie, miałkie, chociaż rosło na dobrym gruncie. Miało być zaczątkiem wspaniałej powieści fantasy.

Kiedyś zaproponowałem współpracę dobremu koledze. Chciałem napisać thrillero-horroro-detektywistyczną powieść o porwanej dziewczynie, którą psychopata zadręcza na najbardziej wymyślne sposoby, przy użyciu takich narzędzi jak lokówka, czy młotek. Nie jesteśmy wszyscy na to gotowi pomyślałem. Ani ja, ani kolega, ani czytelnicy. Zakończenie miało być naprawdę mocne. I nie chodzi o dręczenie, ale o psychikę czytelnika.

Niedawno dostałem w prezencie książkę o tym jak pisać, żeby publikować. Jest w niej wiele cennych rad, pomysłów i podpowiedzi. Kto wie? Może w nowym roku 2014 coś napiszę w końcu? Po moim blogu widzę, że mobilizacja mnie zawodzi, a przecież uwielbiam pisać. Uwielbiam „być czytany”.

Jedno moje noworoczne postanowienie…

Pisać i dać czytać innym.

P.S. Gdybym i o tym zapomniał dwa tygodnie po sylwestrze. Żono! Przypomnij mi o tym!

Życie lubi zaskakiwać

Życie lubi zaskakiwać prawda? Sprawiać, że się potykamy lub wznosimy na wyżyny. Biegniemy jego ścieżką przyciągani niewidoczną chęcią osiągnięcia tego, co jest nieosiągalne. Budzimy się z poczuciem spełnienia lub srogiej porażki. Żyjemy nie dając żyć innym lub ktoś nie daje żyć nam. Jesteśmy ludźmi.

Życie dało mi miłość do muzyki oraz niedosłuch w komplecie, ale słyszę. Nie zostałem piłkarzem, a uwielbiam grać w piłkę, ale mogę chodzić i biegać. Jestem wrażliwy na sztukę, a nie potrafię malować, jednak oglądam ją, bo widzę. Nie zostałem kucharzem, a lubię gotować, bo mam co. Czy to nie dużo? Czy może mam dalej zazdrościć innym jak reszta? Nie. Nie chcę.

Nie poddaję się w tym, żeby żyło mi się lepiej, jednakże nie za wszelką cenę. Robię wiele by zaspokoić swoje ambicje, oczekiwania, ale nie kosztem innych. Nie zbuduję kolejnej wieży Babel. Wolałbym za to porozumieć się z Życiem i innymi ludźmi. Zamiast wieży zbudować most, łączący wszystkie kraje. Wszystkie serca w nas bijące.

Chodzę z podniesioną głową, bo staram się postępować słusznie. Żeby nikt nie mógł mi zarzucić nieuczciwości w działaniu. Jeśli mogę – pomogę. Jeśli nie, przeproszę. Bez obłudy. Bez oszustwa.

Chcesz żyć ze mną w zgodzie? Żyj. Nie oszukuj. Nie zazdrość. Nie zdradzaj. I co najważniejsze… Walcz o lepsze jutro dla siebie i dla mnie. Ja zrobię to samo. Byle nie po trupach.  Upadnij i podnieś się. Przegraj, żeby kiedyś wygrać. Żyj. I daj żyć innym.

Chcesz widzieć we mnie przyjaciela? Bądź nim. Nie mów o tym. Żyj.

Wierzę w lepsze jutro. Wierzę w lepszy świat. Może to utopijna wizja życia, ale ja chcę żeby się ziściła. Nienawidzę chamstwa, głupoty i ignorancji. Niestety spotykam je codziennie na swojej drodze. Staram się tego unikać. Nie obcować z takimi ludźmi. Niestety muszę żyć, jeść, pracować, ubrać się i być częścią społeczeństwa, które zapomniało jak się żyje. Wiedzą tylko jak konsumować, pomnażać i walczyć. Nie o siebie. Z innymi.

Biegniemy w wyścigu szczurów, na mecie którego nadal jesteśmy szczurami. Ja wysiadam. Zmęczyłem się. Wolę pospacerować po zielonej łące.

Mówisz mi że nic nie możesz zrobić, że to za daleko zaszło. Gadanie.  Uciesz się z kwiatka zamiast bukietu. Zobaczysz wtedy jak jest pięknie. Uśmiechnij się do słońca, a nie do lustra i poczuj tą wolność. Zatrzymaj się podczas biegu po złoto i ciesz się, kiedy komuś lecą łzy szczęścia, a poznasz, co to radość. Może to żałosne mrzonki. I pewnie w istocie tak jest.

Na koniec cytat mistrza Allena. Woody’ego Allena: Myślę, że życie dzieli się na straszne i żałosne. To są dwie kategorie. Straszne to, no nie wiem, śmiertelne przypadki, niewidomi, kalectwo. Nie wiem jak sobie ludzie dają z tym radę, to zadziwiające. A żałosne są życia wszystkich pozostałych. Więc jeżeli jesteś żałosny, powinieneś być wdzięczny losowi, że jesteś żałosny, bo być żałosnym to wielkie szczęście.