O miłości słów kilka

Podobno stara miłość nie rdzewieje. Pierwsza miłość jest najważniejsza i nigdy jej nie zapominamy. Czy najważniejsza? Nie wiem, nie sądzę. Bo czy to oznacza, że nigdy nikogo nie będziemy tak mocno kochać, aby powiedzieć, iż miłość obecna jest tą miłością najważniejszą? Nie wiem, nie sądzę.

Kochać kogoś. Zauroczyć się w kimś. Być dla kogoś partnerem. Wsparciem.

Miłość to wzajemny szacunek, walka o ciągłe doskonalenie siebie samego. Bycie z kimś na dobre i na złe. Poznawanie wad i zalet drugiej osoby i chęć obcowania z tą osobą pomimo tych wad.

Czy kochać to znaczy oddawać się komuś bez reszty? Nie wiem, nie sądzę.

Zauroczenie, to taka gra. Udajemy kogoś innego, ponieważ nie chcemy stracić szansy na miłość. Staramy się dla tej drugiej osoby. Robimy rzeczy, których nie lubimy twierdząc, że to jest właściwe. To taka zabawa w uszczęśliwianie. Wstęp do poznania prawdy o drugim człowieku, mimo tego, iż tej prawdy nie poznajemy nigdy. To chemia, która sprawia, że feromony rządzą naszym życiem.

Kocham kochać, bo to sprawia mi radość. Kocham dawać i odbierać miłość. Kocham też siebie i staram się nie stracić swoich przekonań, wartości, ze względu na miłość. I nie chcę też tego nikomu zabierać. Jej zabierać. Bo kocham siebie, lecz nie jestem narcyzem i egoistą. Mam nadzieję. Tylko… Kocham żyć jak żyję. Kocham być sobą. Kocham być sobą przy niej. Dla niej.

Prawdziwa miłość opiera się też na przyjaźni. Partnerstwie, chociaż to słowo w dzisiejszych czasach zostało trochę wypaczone. Wzajemnym szacunku. Szczerości i rozmowie. Małych kłamstewkach, gdyż mowa jest srebrem, a milczenie złotem.
Miłość od pierwszego wejrzenia? Nie istnieje. Bo nie kochamy opakowania, tylko człowieka. Opakowanie pomaga się zbliżyć, ale to człowiek decyduje czy kocha, a raczej ciało decyduje za niego. Miłość od pierwszego spotkania, doprecyzujmy.

Ale czy istnieje miłość od pierwszego rozstania? Zaświadczam, że istnieje. Gdy ktoś jest obok, niewidoczny, niesłyszalny, a gdy go nie ma, świat staje się pusty. Ain’t no sonshine whes She’s gone… Kolory tracą barwę. Jedzenie gubi swój smak. Radość? Przestaje mieć znaczenie. Śmiech, nie istnieje.

Jak łatwo nam przychodzi mówienie komuś, że się go kocha. Mi to zajęło 2 lata. Bo to ważne słowo. Dwa słowa. Kocham cię.

Teraz nie wstydzę się tych słów. Bo wiem, że mówię je szczerze. Mówię je po coś. Dla kogoś. Nie są to słowa rzucone od niechcenia. Na do widzenia. W smsie. Mechaniczne. Ponieważ gdy tak się dzieje, tracą swój czar. Ginie ich urok. Bo wbrew pozorom o te słowa należy dbać. Pielęgnować je. Tak jak miłość.

Miłość jest jak ten tekst. Nieskładna. Niechronologiczna. Nie do końca zrozumiała. A ci, co dotarli do końca, sami układają zakończenie.

Ja posłużę się własnym wierszem, który chyba pasuje do tego tekstu…

Miłego kochania/czytania. Miłego dbania o miłość…

Kwiaty

Czy kwiaty, które ci dałem już zwiędły?
Bo nic nie mówisz już o nich.
Brakło im wody czy słońca?
Czy też zwykłego dotyku dłoni?

Tym razem o życiu słów kilka…

Może nie wszyscy to wiedzą, ale pisałem kiedyś wiersze. Nie wszyscy też wiedzą, że piszę je nadal. Rzadziej niż kiedyś, jednak piszę. Po „wakacyjnej” przerwie taki oto więc wpis się poetycki pojawił.

Myślę, że interpretacja może być dowolna, aczkolwiek miło by mi było, jakby ktoś interpretował ten „wiersz”, tak jak ja.

 

Nie, żyję.

Zabij mnie myślą
Zabij mnie słowem
Zabij mnie zabij
Walnij czymś w głowę

Nie chcę już więcej
Nic nie chcę teraz
Zabij mnie szybko
Bo nie chcę umierać

Chcę tego bardzo
Chcę tego szczerze
Zabij mnie tutaj
Zobacz już leżę

Boję się umrzeć
I boję się życia
Zabij mnie proszę
Niech będzie cisza

Nie chcę odchodzić
Nie chcę być tutaj
Nie chcę iść boso
A boję się w butach

 

 

 

 

 

P.S. Tak, wiem. Grafomania. Ale moja grafomania. ;-)