List do Boga

Witaj Boże!

   Na początku tego listu chcę Cię przeprosić, że dawno się do Ciebie nie odzywałem. Nie wiem, dlaczego. Przecież jak byłem mały to jakoś bardziej utrzymywaliśmy kontakt. Chociaż wiesz jak to mówią: człowiek mówi do Boga – modlitwa, Bóg do człowieka – schizofrenia.

   Chciałem zapytać, co u Ciebie słychać, ale włączyłem wiadomości i chyba już wiem… Irak, Afganistan, Afryka i Korea Północna, Boston, Londyn itd. itp. Wiem. Wiem, co powiesz. To nie Ty tylko Allah. Ale nie ma co zrzucać winy na siebie, bo i tak jesteście po jednych pieniądzach. Jehowa, Jahwe, Allah, Shiva, Krishna, Zeus. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia jak masz na imię. Nie umiesz pilnować dzieci swoich, to zajmij się czymś innym. Tylko nie wodą, bo jak na razie to mamy dosyć powodzi na jakiś czas. No i wiatr też zostaw w spokoju, bo Nowy Orlean jeszcze nie może się pozbierać. Co by ci tu dać? Ziemię? Nie, nie. Japończycy ciągle boją się pierdnąć, żeby nie poczuć wstrząsu. O ogniu to już nawet nie wspomnę. Najlepiej to żywioły zostaw w spokoju.

   Może dawaj ludziom jeść? Tylko zacznij od Etiopii. Oni to mają przejebane. Ale na szczęście to księży i zakonnic na misje tam w chu…steczkę poleciało. Przywieźli zgrzewkę wody na wioskę i Biblię dla każdego mieszkańca. Ty im tak kazałeś? Mam nadzieję, że nie.

   Tak w ogóle to udaj się czasem do Sosnowca, co? Tam rodzicom odpierdala. Naprawdę. A skoro już jesteśmy przy Śląsku. Do metanu w kopalniach też nie podchodź lepiej. Jak patrzę na doświadczenia Japończyków, to chociaż naszym górnikom daj spokój.

Boże, Boże, Boże. Wiem, że jestem niesprawiedliwy. Ale czy… Na pewno?

   Ale wiesz, że są też na świecie ludzie, którzy grzeszą? Współczesna Sodoma i Gomora to nie mit. Np. takie Las Vegas. Co tam się dzieje? Boże, co tam się wyrabia? Nie wiem, nie byłem, grzeszył nie będę. Zostanę w swoim pięknym katolickim kraju, i nie będę się oddawał rozpustom współczesnego świata. Lepiej monety rzucę na tacę, bo jeszcze bym wrzucił do automatu i wygrał sporą sumkę. Nie. To nie dla mnie. Wolę pieniądze przeznaczyć na Bazylikę. Jak największą, na chwałę Twoją. Tak przy okazji… Może tym razem natchniesz swoje owieczki, żeby zbierały na domy dziecka, hospicja, podupadające szpitale. Myślę, że kościołów już dosyć mamy i pokazaliśmy światu, iż gigantyczne rzeźby też potrafimy stworzyć. Może teraz coś dla ludzi potrzebujących? Takich maluczkich, tycich mieszkańców ziemskiego padołu.

   Liczę, że w końcu dostanę od Ciebie jakąś odpowiedź. Znasz chyba mój adres? Ależ ja jestem głupi… Przecież Ty wiesz wszystko. Tylko leniwy jesteś trochę, co? Taki mały leniuszek z Ciebie. Paluszkiem nie kiwnie. Oczkiem nie mrugnie. Czeka tylko jak świat z głodu zdechnie i sam z siebie wybuchnie.

Twój nieoddany, nie sługa,
Wojtek.

P.S. Jeszcze mi nie odpowiedziałeś na pytanie, dlaczego w Biblii nie wspominacie                       o dinozaurach?

P.S. 2. I dlaczego, znając miejsce zatrzymania się Arki Noego, nie możemy znaleźć                po niej śladu?

P.S.3 Mam też inne pytania, jednakże tym razem ci odpuszczę.

6 Komentarze

  1. Żałuję, że Bóg nie jest w stanie ogarnąć całego świata. Żałuję, że dzieje się tak, jak się dzieje. I że nie ma nadziei, już na nic, bo ludzie to nie ludzie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.